Regulacje

Prawo, którego nikt nie rozumie

2026-03-28 · Czas czytania 1 min

Miała być przełomem, który uporządkuje kwestie dostępności produktów i usług, nada im jednolite ramy prawne i stworzy jasne ścieżki dla konsumentów, organów nadzoru i biznesu. Jednak kilka miesięcy po wejściu w życie ustawy o dostępności niektórych produktów i usług w Polsce wciąż tkwimy w paradoksie: mamy prawo, ale nikt tak naprawdę nie wie, jak je rozumieć.

Niezrozumienie po każdej stronie

Po stronie obywateli problem jest oczywisty. Jeśli konsument spotyka się z niedostępnym bankomatem, aplikacją lub innym produktem lub usługą, wciąż nie ma jasności, do kogo skierować skargę. Brakuje jednego, przejrzystego punktu kontaktu, a ścieżki odwoławcze pozostają rozproszone i nieczytelne. W efekcie ludzie – choć formalnie chronieni – pozostają bez realnych narzędzi do egzekwowania swoich praw.

Biznes natomiast staje przed dylematem: czy ich produkt lub usługa rzeczywiście podlega pod ustawę? A jeśli tak – w jakim zakresie i od kiedy? Wątpliwości są tak poważne, że przedsiębiorcy szukają opinii prawnych, konsultacji eksperckich i wsparcia kancelarii, by ustalić elementarne fakty.

Gdybym miał zgłosić niedostępność jakiejś usługi, szczerze mówiąc, nie wiedziałbym, jakie kroki powinienem podjąć. Choć zawodowo zajmuję się dostępnością, nie jest dla mnie jednoznaczne, jaki powinien być pierwszy ruch. Czy skarga musi być złożona na specjalnym formularzu? Jakie elementy i cechy powinno zawierać takie zgłoszenie?

Organy nadzoru w pułapce własnych przepisów

Paradoksalnie, również organy nadzoru nie zawsze potrafią jednoznacznie określić, które produkty i usługi faktycznie wchodzą w zakres ustawy. Przepisy istnieją, ale ich ogólny charakter sprawia, że każda interpretacja wymaga dodatkowych dopowiedzeń.

Trialog jako próba ratunku

Z tej bezradności narodził się Trialog – inicjatywa, która gromadzi przy jednym stole trzy strony: organy nadzoru, biznes oraz ekspertów od dostępności. Jego celem jest ustalenie wspólnej interpretacji ustawy. To próba stworzenia gruntu, na którym wszyscy uczestnicy rynku mogą poruszać się z pewnością i przewidywalnością.

Prawo, które żyje w interpretacjach

Dzisiejsza sytuacja prowadzi do zaskakującego wniosku: ustawa o dostępności produktów i usług nie jest jeszcze prawem „żywym”. Obowiązuje formalnie, ale nie funkcjonuje w świadomości społecznej ani w praktyce biznesowej. Jeżeli ustawa ma spełnić swoją misję, musi stać się zrozumiała. Obywatele powinni wiedzieć, jak i gdzie zgłaszać przypadki niedostępności. Biznes powinien otrzymać jasne wytyczne – najlepiej w formie praktycznych przewodników i przykładów. Regulatorzy natomiast muszą porzucić rolę strażników niejasnych przepisów i zacząć działać jak partnerzy, którzy wspierają wdrażanie prawa w praktyce.